
Dzisiaj będzie bez przepisu. Będzie tak jak Abradab radzi – niczego nie będę ukrywał i przyznam się do jakiś błędów. Trochę prywaty i o istocie tworzenia wpisów.
Od samego początku założyłem, że wpis bez przepisu jest zupełnie bez sensu. Blog w sowich założeniach ma jasno napisane, że ma być pełny wskazówek kulinarnych, którymi chcę się z Tobą dzielić. Bez nich nie mogło być publikacji. Wymyślanie czegoś nowego do opisania na samym początku było stosunkowo proste, wystarczyło moje ulubione przepisy ponownie wykonać, sfotografować i opisać. W końcu robiłem je dziesiątki razy i dokładnie wiedziałem jak należy je robić.
Początkowy entuzjastyczny rozpęd skończył się, gdy w mojej głowie zaczęła coraz częściej pojawiać się niepokojąca myśl. Przecież repertuar moich dań, które znam tak dobrze jest ograniczony… co potem? Jakbym miał w głowie chór rodem z tragedii greckiej w głowie dźwięczało mi: „Nie jesteś aż takim dobrym kuchmajstrem Koter”.
Czytaj dalej Wolnomyśli #1 – Przepisów tworzenie